6 najgłośniejszych zamknięć restauracji we Wrocławiu w 2019 roku

We Wrocławiu rok w rok notujemy ponad 200 otwarć restauracji i wszelkich punktów gastro, ale jednak spora część z nich również się zamyka. Jakie były najgłośniejsze, najczęściej komentowane zamknięcia w 2019 roku? Zapraszam do dyskusji i zapoznania się z moimi propozycjami.

Olszewskiego 128

Kiedy na Olszewskiego 128 pojawiła się zwyciężczyni Top Chefa – Katarzyna Daniłowicz, w głowach mieszkańców Biskupina zawitała myśl: w końcu dobra kuchnia pojawiła się na naszym osiedlu. I rzeczywiście pojawiła się, bo dania na Olszewskiego raczej nie zawodziły, momentami wręcz zachwycały. Wydaje się jednak, że głównym problemem była właśnie wspomniana w nazwie lokalizacja oraz może brak odpowiedniej promocji. Szkoda.

Taszka Wine&Petiscos

Ostatnie miesiące Taszki dość jasno zwiastowały nadchodzący koniec. Gdzieś zniknął początkowy optymizm w social mediach, gdzieś skończył się proces tworzenia nowego, spójnego menu, gdzieś uciekł charakter samego miejsca, które przecież tak pozytywnie weszło w świat wrocławskiej gastronomii przed czterema laty. Szkoda, bo początkowo był to powiew pięknego, polsko-portugalskiego odświeżenia.

Di Cafe Deli

Oczywiście to nie koniec Di Cafe, które już za chwilę, za chwileczkę reaktywuje się na ulicy Odrzańskiej w odnowionej formie. To jedno z tych zamknięć, o których nikt nie może powiedzieć, że po prostu rynek zweryfikował. Rynek zweryfikował, owszem, ale cały pomysł na zagospodarowanie i zarządzanie Sky Towerem. Można spokojnie powiedzieć, że Di było jedynym lokalem odwiedzanym przez kogokolwiek w najwyższym swego czasu budynku w Polsce. Szkoda, że brak pomysłu na zbudowanie spójnego konceptu strefy gastro w tym miejscu przyczynił się do konieczności zamknięcia miejsca tak kochanego przez wrocławian. Tutaj zawsze byli ludzie, tutaj zawsze chętnie wpadało się na śniadanie i niestety już tego nie doświadczymy przy Powstańców Śląskich. O ile jednak o Sky Tower możemy się martwić, tak Di Cafe Deli niezależnie gdzie, zawsze będzie ważnym punktem na wrocławskiej gastro mapie. Punktem od samego początku wyznaczającym gastronomiczne trendy w stolicy Dolnego Śląska. Dlatego z niecierpliwością czekamy na start De na Odrzańskiej.

Legal Cakes

Miało być kolorowo, modnie, trendy, bez cukru, glutenu i tych wszystkich wynalazków, które kochają ludzie. Jak się okazało, Wrocław jednak nie przyjął takiej formuły, a późniejsze próby ratowania lokalu – zmiana nazwy, nie przyniosły efektu.

Nynek Kebab

To oczywiście ze sporym przymrużeniem oka, ale Nynek Kebab znali chyba wszyscy. Nynek stanowił synonim czegoś najgorszego, przeznaczonego głównie dla podpitych studentów, którym można wcisnąć i surowe mięso. Zamknięcie i zmiana w Zagrodzony Gemuse Kebab to koniec pewnej epoki i jednak potwierdzenie, że czasy kiedy można sprzedać wszystko, byle było dużo i tanio, powoli przemijają.

Korba Kuchnia

Ostatecznie w sumie jednak zaskoczenie, choć od początku wydawać się mogło, że tak wielki lokal w miejscu bez parkingu i poza głównym szklakiem turystycznym może mieć problemy z utrzymaniem się. Jedzenie było poprawne, wnętrze piękne i przestronne, ale wydaje mi się, że największy problem stanowiła po pierwsze – nazwa, po drugie – umiejętność wyspecjalizowania się w czymś i dotarcia do konkretnego klienta, co utrudniało straszne rozbicie ofertowe, rozciągające się od śniadań, lunchy, poprzez piekarnię i kolacje.

EDIT

Bar Krab

Jeśli po 41 latach z mapy Wrocławia znika bar znany i lubiany, w lekko oldskulowym, ale jakże prawdziwym klimacie, nie może to przejść bez echa. Krab był najpopularniejszym rybnym barem w mieście, a jego zamknięcie spowodowane było nie tyle brakiem klientów – tych nigdy nie brakowało, co po prostu wiekiem właścicieli oraz planowanym wyburzeniem pawilonów na Sokolniczej.

Dajcie znać, jakie zamknięcie zaskoczyło Was najbardziej w tym roku.

2 Comments

  1. O Di Deli Cafe nigdy nie słyszałem, gdyby nie twój blog :). Nawet będąc w Sky Tower nie było jej nigdzie widać.
    Mnie najbardziej zaskoczyło zamknięcie Eatway Station – bo to wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju lokal we Wrocławiu. Zamkniety na szczęście nie z powodu braku klientów, więc może odrodzi się w nowym miejscu. A te miejsca które wymieniłeś – oprócz Kraba – to miejsca jakich jest wiele. Nynek się nie zamknął tylko zmienił nazwę, wyremontował i podwyższył ceny.

  2. „Mlekiem i miodem” w Kiełczowie. Fenomenalna restauracja zauważona nawet przez Magdę Gessler. Nagle czar prysł,szkoda wyjątkowego miejsca na kulinarnej mapie Wrocławia i jego okolic .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Pin It on Pinterest